niedziela, 22 maja 2011

Frywolitkowo dziś :)

W weekend zawsze mam więcej czasu dla siebie,więc nadrabiam zaległości forumowo-blogowe.Czółenko zawładnęło całym moim wolnym czasem.Oto ciąg dalszy moich wytworów.Na początku mój komplecik,który bardzo lubię nosić.Tymi różyczkami zachwycałam się od dawna u alveaenerle.Nie umiałam jeszcze frywolitkować i tylko sobie wzdychałam do nich.Teraz nic mnie nie powstrzymało , mam i ja :)
Schemat różyczki TU . No i teraz wianeczek dla komunistki dla wcześniej wspomnianej Weroniki.Żyłam w dużej nieświadomości,bo myślałam,że mam jeszcze tydzień,aaale zdążyłam.

sobota, 21 maja 2011

Lawendowo mi ;)

Nad morze nie udało mi się dojechać.Bardzo,bardzo żałuję,ale choroba synka nie pozwoliła nam wyjechać.Pozostaje mi  czekać na fotorelację ze spotkania.
 A teraz prezentacja. Ostatnio zrobiłam chustecznik z motywem lawendy.Jak nakleiłam motyw , było tak biednie jakoś , a nie miałam pomysłu jak go ozdobić.Poprosiłam o pomoc swoja guru z deco i nie tylko zresztą.Szkoda ,że nie mogę Wam pokazać Jej obrazów jakie maluje.Tylko sobie wzdycham do nich.Pokazała mi jak go wycieniować.Więc wspólnymi siłami wyszło tak.
Zaznaczam,że napis to nie moje dzieło :P.

sobota, 14 maja 2011

Frywolitkowe broszki.

Ostatnio miałam kłopoty z wejściem na swojego bloga.U Was też tak się działo? Już się martwiłam,ale na szczęście wszystko wróciło do normy.

Uwielbiam maj,pogoda dopisuje,więc rozkoszuję się zapachem bzów.Drzewka prawie zaglądają mi do okien, więc pachnie niemal w całym domu.Uwielbiam ten czas.Do tego jeszcze śpiew słowika,ach.Ale nic to,ja tu gadu,gadu a to już po północy ,czas spać.Wrzucam tylko moje frywolitkowe broszki "3d".Dodam jeszcze,że schematy pochodzą z książki  Lyn Morton.








poniedziałek, 2 maja 2011

Odlew gipsowy-wyszło lusterko

Odlew gipsowy nie do końca samodzielny,ale obiecuję,że będzie jeszcze kilka i wtedy już będą samodzielne.Wyszło lusterko.Bardzo spodobało mi się połączenie tego koloru (chyba karmazynowe wino duluxa) ze złotem. Koloru duluxa nie jestem pewna,bo farba nie była moja.Wcześniej robiłam cherubinki na Boże Narodzenie.Wiem,że nie każdy je lubi,ale stanowiły jako mały dodatek do opłatka.No i teraz było kilka zajączków,ale rozeszły się między dzieci. A tak zmieniając temat ,to jak Wam mija długi weekend? Mnie trochę pracowicie,trochę towarzysko,trochę craftowo ...całkiem fajnie tylko szkoda,że pogoda się zepsuła.
Teraz prezentacja :P

środa, 27 kwietnia 2011

Takie tam!

Moje młodsze dziecię skończyło dzisiaj 2 latka.Ach ...jak ten czas leci,dzieci się starzeją ;)Mój laptop znów zastrajkował,a ja zeznania rocznego jeszcze nie zrobiłam.Wszystko przez mojego M,no bo na kogoś musi być.Boję się,że znów stracę moją skarbnicę pomysłów,wzorów robótkowych itp.Pozostaje mi cierpliwie czekać,ale tylko do 2 maja.Mam dziś do pokazania malutką serwetkę frywolitkową,ale dopiero na zdjęciach widzę jak fatalnie jest wyprasowana-nie krytykujcie.
i słoiczek,żadna rewelacja ,ale kształt mi się podobał.Z kropkami trochę przesadziłam.




Dzisiaj to na tyle ,życzę Wam kolorowych snów.

niedziela, 24 kwietnia 2011

Wymianka zajączkowa .

Wreszcie mogę pokazać zajączka jaki do mnie przykicał od Krysip z Krainy Czarów .Tak mi się przynajmniej wydaje,bo nie podpisała się swoim nicusiem,a ja kopertę oczywiście wyrzuciłam.Cała ja


No i teraz mój,który pokicał do Marty .Udziubałam dla Niej serwetkę frywolitkową.Do tego jeszcze filcowane etiu z kieszonką na długopis ;)


Coś mnie dzisiaj zdjęcia nie słuchają.Te ostatnie poszły nie w tej kolejności co powinny,ale już nie poprawiam :P AAAA i jeszcze jedno.Z racji,że święta jeszcze trwają składam wszystkim Radosnych Świąt i mokrego dyngusa :P  a to jajo jest dla Was.

piątek, 22 kwietnia 2011

Frywolitkowo i filcowo ;)

Mało ostatnio mam czasu dla siebie,ale nie próżnuję.Każdą wolną chwilę jaka się trafi wykorzystuję na swoje dziubanki.Ostatnio wpadłam we frywolitki.Dziubię i dziubię.Moje deco poszło w odstawkę,ciekawe kiedy powykańczam zaczęte rzeczy hihih.Jakiś czas temu odwiedziła mnie koleżanka ze swoją córką Weroniką.Bardzo je lubię i pomyślałam,że coś jej "wysupłam".Wyszło takie małe coś i zdecydowała,że będzie to ozdoba na włosy.
Co do Weroniki,to mam jeszcze jeden plan,ale o tym to później.
A teraz mam jeszcze do pokazania broszkę,filcowaną na sucho.Jestem z niej dumna,bo zawsze się wyrzekałam filcowania na sucho.Powstała na spotkaniu poznańskim u Tobatki,pod Jej czujnym okiem ;)



Jest trochę koślawa,ale moja,a właściwie już mojej mamy .Stwierdziłam,że należy się Jej za opiekę nad moim młodszym urwisem.Dzięki temu mogłam się "urwać"z domu :P